Niedziela z PKO Ekstraklasą. Lech Poznań znów liderem, zwycięstwa faworytów


Ekstraklasa zafundowała nam niedzielę pozbawioną szczególnych sensacji. Lech, Jagiellonia i Górnik pokonały swoich rywali, ale pogromy to nie były

6 września 2026 Niedziela z PKO Ekstraklasą. Lech Poznań znów liderem, zwycięstwa faworytów
Oskar Fołtyński

Lech Poznań wygrał z Rakowem Częstochowa. Wykręcił ponad 3,00 xG, a wygrał tylko 1:0. Górnik Zabrze w ostatnich minutach wymęczył zwycięstwo z Cracovią dzięki bramce Kacpra Urbańskiego z rzutu karnego, a Jagiellonia Białystok pokonała 2:1 Śląsk Wrocław. To nie jest jednak największym zmartwieniem Ante Simundzy. Kontuzji doznał absolutny gwiazdor zespołu, Piotr Samiec-Talar.


Udostępnij na Udostępnij na

Górnik Zabrze wygrał z Cracovią. Utrzymuje się w czołówce

Niedzielę otworzyła nam konfrontacja Cracovii z Górnikiem Zabrze. Mecze „Pasów” nie są najbardziej interesującymi w tym sezonie. To mocno defensywny zespół, który od dłuższego czasu nie znalazł następcy Filipa Stojilkovicia albo chociaż kogoś, kto byłby w stanie w miarę regularnie uderzać celnie w biały prostokąt. Mohamed Berte od początku raczej nie wzbudził ekscytacji kibiców „Pasów”, ale Lasse Nordas, wcześniej skupiający zainteresowanie Lecha Poznań, Rakowa Częstochowa czy Legii Warszawa już owszem. Imponujące CV, realny materiał na to, by wreszcie dać konkret w ofensywie. W swoim debiucie z piłką przy nodze był jednak tragiczny.

Zresztą „Pasy” zostały zdominowane. W obu połowach oddali po jednym celnym strzale. Po stronie gospodarzy dobrze wyglądali Ajdin Hasić ciągnący Cracovię od początku sezonu oraz Sayfallah Ltaief, który jako jeden z niewielu nowych nabytków klubu z Kałuży prezentuje chociaż znośny poziom.

Górnik Zabrze z kolei był świadom, że Cracovia nie będzie wyrywać się z atakami. Raczej szans na wielkie show nie było. Murowanie ekipie Bartosza Grzelaka idzie całkiem przyzwoicie i faktycznie „Żabole” musieli się napocić, by strzelić gola. W pierwszej połowie groźny strzał oddał Michał Sacek, na początku drugiej połowy zawodnicy Górnika również szukali przestrzeni do stworzenia czegoś, co zmusiłoby Madejskiego do interwencji. Bezskutecznie. Cracovia po wielu minutach konsekwentnej, defensywnej gry gościnnie podarowała prezent – piłkę ręką zagrał Gustav Henriksson. Do karnego doszedł Kacper Urbański i pewnie go wykorzystał. Po tej sytuacji z 81. minuty w meczu już nic się nie wydarzyło. Górnik Zabrze przystępował do meczu jako faworyt i choć nieco się napocił, trzy punkty z Krakowa wywiózł.

Na końcu tabeli dalej Raków bez punktów

Dość jednostronne widowisko mogliśmy dziś podziwiać przy Bułgarskiej. Raków Częstochowa niemal od pierwszych minut został zepchnięty do głębokiej defensywy. W pierwszej części spotkania Lech Poznań nie był w stu procentach przekonujący w ofensywnych dokonaniach, ale ta druga wyglądała już znacznie lepiej. To charakterystyczny schemat „Kolejorza” w ostatnich meczach. „Medaliki” w pierwszej połowie oddały trzy strzały, ani jeden nie był celny. Lech choć oddał aż dwanaście prób, tylko jeden strzał zmusił Kacpra Trelowskiego.

Druga część była już gnębieniem rywala. Raków Częstochowa jedynie w pojedynczych momentach mógł pozwolić sobie na myślenie o czymś innym niż obrona pola karnego. A i wtedy nie był zbyt dobry. Kolejny kiepski mecz, szczególnie w defensywie rozegrał Jean Carlos. Błysk zapodział Tomasz Pieńko, który nie miał żadnego sposobu na Joela Pereire. Portugalczyk wykonywał kapitalną robotę i blisko bramki Kacpra Trelowskiego, ale i zachowywał się jak należy w asekuracji.

Raków był na tyle mozolny, że Lech nie miał prawie w ogóle problemów z odbudową formacji. Pod każdym aspektem wyglądał jak drużyna z zupełnie innego, piłkarskiego świata. A przecież jeszcze parę miesięcy temu ekipa z Częstochowy szła łeb w łeb z Lechem, oba zespoły razem cudowny koncert zakończony finalnie zwycięstwem Lecha 4:3. Niemniej, mieliśmy obraz dwóch zespołów z podobnej, piłkarskiej półki. Dziś Raków wiele mógł zawdzięczać zwichrowanemu celownikowi Yannickowi Agnero, który w doskonałej pozycji, mając przed sobą jedynie Trelowskiego uderzył kilka ładnych metrów obok bramki.

Parę pudeł dorzucili Luis Palma i Patrik Walemark. Wejście Szweda po pierwszych 45 minutach ożywiło zespół. Bardziej spektakularna zmiana dokonała się jednak w 68. minucie. Po kilkutygodniowej pauzie spowodowanej kontuzją na boisko wszedł Leo Bengtsson. Zastąpił Allahyara Sayyadmanesha. Trzy minuty później posłał płaski strzał z dystansu, który pokonał świetnie dysponowanego Kacpra Trelowskiego.

Nie uruchomiło to specjalnie Rakowa, „Medaliki” próbowały wykorzystywać straty Lecha, ale brakowało chęci, tempa i jakości. Zagrali kolejny słaby mecz. Szósty mecz i szósta porażka Rakowa w Ekstraklasie. Do lidera dzieli ich aktualnie 16 punktów, a 5 do opuszczenia strefy spadkowej.

Jagiellonia Białystok pokonuje Śląska Wrocław, koszmar Piotra Samca-Talara

Finałem niedzielnych zmagań w PKO Ekstraklasie był mecz Jagiellonii Białystok ze Śląskiem Wrocław. Podopieczni Adriana Siemieńca spokojnie kontrolowali spotkanie. Fajerwerków nie było, ale dość szczelnie bronili swojego pola karnego, konstruowali akcje i rzadko dopuszczali gości do głosu. Trudno w kontekście gry „Dumy Podlasia” mówić o minimalizmie, ale widać, że styl gry podporządkowano wynikowi. Gdy Jagiellonia Białystok wyszła na prowadzenie za sprawą Kajetana Szmyta, który wyprowadził fenomenalny kontratak, można było nieco zluzować szyki. Pod koniec drugiej części spotkania prowadzenie podwyższył Ousmane Sow. W drugiej części, w 81. minucie Śląsk Wrocław miał okazję zmniejszyć wymiary porażki z rzutu karnego. Do jedenastki podszedł Piotr Samiec-Talar i pewnie pokonał Sławomira Abramowicza.

Ważnym momentem meczu była kontuzja jednego z lepszych piłkarzy PKO Ekstraklasy tego sezonu. Piotr Samiec-Talar zszedł z boiska po brutalnym wejściu Guilherme Montoi. Portugalczyka ukarano żółtą kartką, a 24-latek musiał zostać zdjęty z boiska. Pierwsze doniesienia mówią o otwartym złamaniu nadgarstka. To fatalna wiadomość dla Śląska Wrocław – kapitan zespołu miał udział w zdecydowanej większości goli „Wojskowych”. Sporo mówiło się w jego kontekście o potencjalnym powołaniu na najbliższe zgrupowanie reprezentacji Polski.

Śląsk Wrocław miał jeszcze jedną dogodną sytuację na wyrównanie, ale raczej Jagiellonia na spokojnie dowiozła zwycięstwo. Niedziela z PKO Ekstraklasą bez zaskoczeń.

W tej kolejce PKO Ekstraklasy czekają nas jeszcze dwa mecze. O 18:00 Wieczysta Kraków zagra z Zagłębiem Lubin, a o 20:30 Pogoń Szczecin zagra z Wisłą Płock.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze